Wpływ preferencji smakowych na dietę cz. 2

Trzy czynniki kształtujące nasze preferencje smakowe

Nasze obecne preferencje smakowe są kształtowane przez trzy czynniki. Po pierwsze przez środowisko domowe, a po drugie przez przemysł spożywczy. Wreszcie po trzecie – uwarunkowania biologiczne. Zwykle wielu, zwłaszcza panów, tęskni za tym „co gotowała mamusia”. Pomijając oczywiste złośliwości, jakie mogą się w związku z tym nasuwać, może jasno stwierdzić, że nasze preferencje smakowe w dużej mierze zależą od tego co jedliśmy w dzieciństwie. Jeśli dawano nam dużo słodyczy, to pewnie lubimy je do dziś i trudno nam się ich wyrzec. Cukier jest substancją o wiele bardziej uzależniającą niż nam się wydaje.
Jedząc w domu tłusto, do dziś możemy preferować właśnie taki sposób żywienia. Być może zmodyfikowaliśmy pod wpływem agresywnej nagonki medialnej na nasycone kwasy tłuszczowe opartej o teorię cholesterolową, ale tęsknota pozostała.
Badacze podkreślają, że dzieci dziedziczą zazwyczaj nadwagę po matce. Jest to związane z tym, że w naszej kulturze kobieta zwykle zajmuje się gotowaniem. Więc ona przekazuje dzieciom preferencje żywieniowe i smakowe. Jeśli sama je dużo, to zwykle podobnie będzie w przypadku jej dzieci. Rzecz jasna nie jest to reguła bezwzględna.
Przemysł bardzo mocno wykorzystuje nasze preferencje smakowe. Producenci starają się o dwie rzeczy. Produkt ma być wyprodukowany jak najtańszym kosztem i ma uzależnić konsumenta, by ciągle po niego sięgał. Temu celowi dobrze służy mechanizm uzależniania się od cukru. W przeszłości słodki smak owocu wskazywał nam, że jest on jadalny, a nie trujący. Teraz też większość z nas chętnie sięga po to co słodkie. Gdy pojawiły się protesty, że sokach czy innych przetworach jest zbyt dużo cukru zastąpiono go słodzikami. Niestety są one jeszcze bardziej dla nas szkodliwe. Tymczasem nasza percepcja zostaje oszukana, bowiem kierujemy się tylko smakiem.
O ile słodkie owoce jedzone z umiarem były dobrym pokarmem dla naszych przodków, o tyle przetworzone produkty sztucznie słodzone, są bardzo niebezpieczne dla naszego zdrowia. Trudno nam też je odstawić. To zapewne wielu z Was już zauważyło.
Również połączenie soli z tłuszczem sprawia, że niejeden z nas chętnie sięga po taki pokarm. O ile w przeszłości konserwacja mięsa solą była korzystna, o tyle współczesne wędliny czy produkty z fast-foodów, pełne soi i utlenionych olejów roślinnych, są bardzo szkodliwe dla naszego zdrowia. Mimo to, chcemy ich więcej i więcej…
Nie ma zgody odnośnie uwarunkowań biologicznych. Można bowiem zauważyć, że nie każdy z nas w tym samym stopniu poddaje się uwarunkowaniom środowiskowym związanym z domem czy przemysłem spożywczym. Są ludzie, którzy nie mogą funkcjonować bez mięsa, a są tacy co wolą nabiał. To może świadczyć o tym, że istnieją też pewne wrodzone predyspozycje. Próbowano je wyjaśnić za pomocą tzw. diety grup krwi, ale moje własne obserwacje (i nie tylko moje) nie potwierdzają trafności tej teorii. Grupa krwi nie ma tu nic do rzeczy. Być może bardziej chodzi o przekazywane geny i zakodowane po przodkach preferencje do pokarmów typowych dla grup pasterskich czy łowieckich itp. Nie chciałbym jednak, by ten punkt moich rozważać uznano za jakiś pewnik. To tylko propozycja wyjaśnienia, której jak odtąd brakuje dowodów.

Preferencje smakowe a temperament

Jeszcze raz znajdujemy się w punkcie wyjścia, czyli przy tych pokarmach, które lubimy. Nie chcę zajmować się szczegółowo teraz tym, co naprawdę jest dla nas zdrowe, a co nie. O tym pisałem wcześniej już nieraz. Tu skupmy się tylko na owych preferencjach smakowych. Okazuje się, że niektórzy z nas przywiązują do doznań zmysłowych większą rolę niż inni. Nie wiadomo dokładnie na ile jest to uwarunkowanie wrodzone, a na ile nabyte.
Już od średniowiecza, a właściwie nawet wcześniej, rozróżniano typu ludzi zgodnie z ich zmysłowością. Zwykle łączono to z religijnością. Na pierwszym planie stał asceta żywiący się byle czym i nie dbający o smak. Potem był wojownik jedzący wprawdzie dużo, ale dla zdobycia siły, a nie delektowania się smakiem. Wreszcie był sybaryta, otyły obżarciuch.
Później sięgnięto do podziału temperamentów Hipokratesa oraz pojawił się podobny pogląd dzielący budowę ciała na ektomorfików, mezozoików i endomorfików. Dziś wiemy już, że podziały takie są błędne i nazbyt uproszczone. Współcześnie rozróżnia się 16 i więcej temperamentów, a bardziej postępowi badacze wskazują na związek otyłości z gospodarką hormonalną, toksynami i wieloma innymi czynnikami.
Niemniej badania zespołu Schachtera robione już na przełomie lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, pokazują, że istnieje związek pomiędzy preferencjami smakowymi a otyłością. Im bardziej ktoś jest uzależniony od doznań zmysłowych, tym bardziej jest zagrożony otyłością. Nie je tylko po to, aby zaspokoić głód, ale również w celu delektowania się smakiem. W badaniach ludzie nie przywiązujący takiej wagi do doznań zmysłowych jedli tyle samo niezależnie od tego, czy jedzenie im smakowało. Natomiast ci bardzo uzależnieni zjadali dużo więcej samczego jedzenia i dużo mniej tego, które im nie smakowało.
Zwykle takie osoby są nie tylko bardziej otyłe, ale również trudniej im wytrwać w postanowieniach związanych z dietą. Niezależnie od tego, jaka byłaby to dieta. Jak widać prosty wniosek nasuwający się w pewnym momencie naszych rozważań, że wystarczy jeść to czego się nie lubi, by jeść mniej, nie jest prawdziwy. Po pierwsze dlatego, że może to oznaczać, że nie dostarczymy organizmowi odpowiedniej ilości potrzebnych składników, a po drugie dlatego, iż szybko porzucimy taką dietę.

Praktyczne zastosowanie wiedzy o preferencjach smakowych w odchudzaniu

Cóż nam daje wiedza o preferencjach smakowych w praktyce? Czy może jakoś pomóc w odchudzaniu? Do pewnego stopnia tak. Wiemy teraz, że to co nam wyjątkowo smakuje musi bardziej przykuć naszą uwagę. W tym wypadku będziemy musieli bardziej się kontrolować. Na początku nie warto wyrzucać z jadłospisu wszystkiego, tylko dlatego, że ktoś uznał to za niezdrowe. Lepiej zacząć od ograniczenia tych rzeczy, które nam smakują, bo zapewne jemy ich za dużo.
O innych sprawach związanych z układaniem diety nie będę tu pisał. Chciałem jedynie zwrócić Waszą uwagę na związek predyspozycji smakowych z odchudzaniem. Po każdej wprowadzanej czasowo diecie (co samo w sobie jest już błędem) wracamy do jedzenia tego co lubimy i tak oto wywołany zostaje efekt jojo.
Od cukru można się odzwyczaić. Kiedyś sam lubiłem słodycze. Gdy wyrzuciłem z diety większość węglowodanów – ograniczając ich źródła do owoców i ziemniaków – dodałem więcej białka i tłuszczów zwierzęcych oraz warzyw, do tego zacząłem unikać olejów roślinnych, zauważyłem ciekawy efekt. Słodycze przestały mi smakować. Nieraz później zdarzało mi się siedzieć na przejęciach obok wyłożonych słodyczy. Nie odczuwałem najmniejszej potrzeby czy chęci, by po nie sięgnąć. Moje preferencje smakowe się zmieniły!
To również ważny wniosek. Dobrze skomponowana dieta może oczyścić nasze preferencje smakowe i po wielu miesiącach będzie nam smakowało właśnie to co jest dla nas najlepsze, a nie to od czego uzależnił nas przemysł spożywczy. Pamiętajmy też, że smak w dużej mierze jest wynikiem przyzwyczajenia. Czasem uzależnienia…

Related posts:

  1. Wpływ preferencji smakowych na dietę cz. 1 Podstawowe pytania związane z żywieniem Czy zastanawialiście się kiedykolwiek nad...

Powiązane wpisy wygenerowane przez wtyczkę Yet Another Related Posts.

Leave a Reply